• Strona główna
  • Blog
  • 7 STRATEGII ZARZĄDZANIA, KTÓRYCH MOŻESZ SIĘ NAUCZYĆ OD NAJWIĘKSZYCH GENERAŁÓW

7 STRATEGII ZARZĄDZANIA, KTÓRYCH MOŻESZ SIĘ NAUCZYĆ OD NAJWIĘKSZYCH GENERAŁÓW

Udostępnij
przez 7 STRATEGII ZARZĄDZANIA, KTÓRYCH MOŻESZ SIĘ NAUCZYĆ OD NAJWIĘKSZYCH GENERAŁÓW Praca

Dzisiaj będzie coś dla tych z Was, którzy zarządzają ludźmi lub chcieliby się rozwijać w tym kierunku. Oczywiście najbardziej przydatne będzie to dla szefów, którzy mają bezpośrednich podwładnych, ale strategie zarządzania przydadzą się każdemu, kto po prostu pracuje z ludźmi i od czasu do czasu potrzebuje tego, żeby inni go posłuchali, podążyli za jego pomysłem itp.

Czego zatem można się nauczyć od największych generałów?

Napoleon Bonaparte przez 10 lat swoich rządów stworzył imperium, rozciągające się przez całą Europę. Przed jego wygnaniem, powrotem a później ostateczną porażką pod Waterloo w 1815 r., był bez wątpienia generałem, który do perfekcji opanował zarządzanie dużą grupą ludzi. „Morale mają się do sił fizycznych jak trzy do jednego“ – powiedział kiedyś.

„Poprzez te słowa miał on na myśli, że duch walki jego żołnierzy był kluczowy dla przebiegu bitwy. Ze zmotywowaną armią był w stanie pokonać trzykrotnie liczniejszego przeciwnika“ – tłumaczy psycholog Robert Greene w swojej książce „33 strategie wojny“.

Greene postanowił skupić się na sposobie podejmowania decyzji największych dowódców w historii, od Aleksandra Macedońskiego po Erwina Rommla. Jak radzili sobie z masami powierzonych im oddziałów? Jak pokonywali kryzysy? Co ciekawe, okazuje się, że wiele ich strategii ma również zastosowanie w dzisiejszym zarządzaniu firmą. Oto sprawdzone sposoby na to, jak w trudnej sytuacji podnieść morale swoich pracowników oraz zmaksymalizować ich produktywność.

Zjednocz ludzi wokół wspólnego celu

Daj swojemu zespołowi cel, o który może walczyć. „Sprawą wartą walki może być cokolwiek sobie zażyczysz, tak długo jednak, jak będzie reprezentować postęp. Będzie po stronie przyszłości – skazane na sukces“ – pisze Greene. Przypominaj swoim pracownikom, że stanowią istotną część firmy, ale swoją wartość wykuwają poprzez bezpośrednią konkurencyjność na rynku.

Kiedy Oliver Cromwell został mianowany dowódcą sił Parlamentu podczas angielskiej wojny domowej w 1643 roku, nie miał innego wyboru jak tylko rekrutować niedoświadczonych chłopów i mieszczan. Podzielali oni jednak jego zaangażowanie ideologiczne i religijne. Zjednoczeni wokół sprawy, śpiewając psalmy podczas wkraczania do walki, okazali się przewyższać w boju świetnie wyszkoloną kawalerię. W 1645 roku, armia zwykłych ludzi dowodzona przez Cromwella pokonała siły Rojalistów, kończąc pierwszą fazę wojny. Cel robi różnicę.

Nie pozwól im się nudzić

Kiedy żołnierze są w chwilowej defensywie, czekając na sygnał do kolejnego ataku, ich duch słabnie, robią się niespokojni i nerwowi. Podobne zjawiska można zaobserwować w firmie, która straciła inicjatywę marketingową.

Kiedy Napoleon został wyznaczony na dowódcę wojsk francuskich walczących z Austriakami we Włoszech w 1796 r., nie był ciepło przyjęty przez podwładnych. Uważali go za zbyt niskiego, zbyt młodego i niedoświadczonego, aby zostać liderem. Poza tym, tracili resztki wiary w ideały Rewolucji Francuskiej. Po kilku tygodniach bezowocnych prób zmotywowania swojej armii, Napoleon zadecydował o pchnięciu jej do działania. Pomaszerował z żołnierzami pod most, który mogli łatwo przejąć, ustawiając się na szpicy ataku. Po udzieleniu płomiennej przemowy, ruszyli przed siebie, odnosząc pewne zwycięstwo. Po tym dniu, Napoleon miał ich pełną uwagę.

Spraw, aby odczuwali satysfakcję z tego, co robią

Nie ma sensu rozpuszczać swoich pracowników, ale oczywistą rzeczą jest, że należy zaspokajać ich podstawowe potrzeby. W przeciwnym przypadku – jak pisze Greene – czują się oni wykorzystywani, reagując wzrostem egoizmu w pracy oraz tracąc motywację. Nie jest trudno stracić najlepszych pracowników skupiając się jedynie na celach korporacji, przy zapominaniu o ich osobistym poczuciu spełnienia i satysfakcji.

Napoleon wiedział, że jego oddziały wraz z postępem wojny czują się coraz bardziej samotne, tęskniąc za domem. Z tego właśnie powodu bardzo często spotykał się z konkretnymi żołnierzami, dzieląc z nimi swoje prywatne historie i emocje. Często zachowywał również moment awansu podwładnych na chwile, w których mieli obniżone morale – głównie po to, aby dać im przez to znać, że nawet w złych chwilach zwraca uwagę na ich indywidualne poświęcenie.

Zarządzaj z frontu

Entuzjazm nawet najbardziej zmotywowanych pracowników z czasem spada. Właśnie w takich chwilach musisz dać im znać, że pomimo bycia liderem, jesteś zaraz obok nich.

„W momentach paniki, zmęczenia, dezorganizacji, albo kiedy coś niezwykłego wymagane jest od żołnierzy – osobisty przykład dowódcy czyni cuda“ – napisał niemiecki feldmarszałek Erwin Rommel, którego taktyka walki na pustyni wzbudziła podziw u przeciwników, gen. Pattona i Winstona Churchilla. Późniejszy spiskowiec na życie Hitlera, wielokrotnie pokonywał liczniejsze siły Brytyjczyków bazując na oddaniu podkomendnych, których inspirował znoszeniem tych samych trudów i brakiem dystansu.

Odwołuj się do ich emocji

Najlepsi dowódcy poza zmysłem taktycznym mieli coś jeszcze – świetne wyczucie dramatyzmu sytuacji. Jeśli chcesz rozładować napięcie w zespole i podejść do swoich pracowników od bardziej ludzkiej strony; odwołuj się do emocji. Opowiedz anegdotę albo dowcip, i dopiero wtedy zwróć się do nich z konkretnym zadaniem.

Hannibal wiedział jak wykorzystać płomienne przemowy do inspirowania swoich ludzi przed krwawymi bitwami z rzymskimi legionistami. Nie robił jednak tylko tego. Aby słowa przynosiły efekt potrzeba jeszcze, aby ludzie do których je kierujesz czuli się możliwie najbardziej zrelaksowani. Dlatego w kluczowych momentach Hannibal urządzał dla swojej armii pokazy walk gladiatorów czy występy komików. I to działało!

Znajdź równowagę pomiędzy karaniem a nagrodami

Zbytnia surowość działa na krótką metę, obniżając morale – przesadna pobłażliwość rozleniwia i demotywuje. Kluczem do zbudowania autorytetu w grupie jest mądre połączenie tych dwóch cech.

Wiedziano o tym już w starożytnych Chinach. Podczas jednej z licznych wojen domowych VII w. p.n.e., władca Qi mianował Simę Rangju na generała swojej armii, która miała się przeciwstawić oddziałom Jin i Yana. Kiedy dwóch dowódców w armii Rangju zakpiło z jego umiejętności, ten stracił jednego oraz wszystkich podkomendnych drugiego z oficerów. Żołnierze byli przerażeni. Mimo tego generał natychmiast wydał rozkaz rozdysponowania prowiantu oraz zatroszczenia się o wszystkich rannych. Jego ludzie zobaczyli, że pokaz okrucieństwa nie był mściwością, ponieważ w tym samym momencie generał potrafił wynagrodzić tych, którzy wykonywali jego rozkazy. Tak zmotywowana armia pokonała wojska Jina i Yana.

Zbuduj grupowy mit

„Żołnierze, którzy walczą u swojego boku przez wiele bitew, w naturalny sposób tworzą grupowy mit – czyli rodzaj więzi – który bazuje na ich wcześniejszych wygranych“ – pisze Greene. Sukces w firmie zbliża ludzi do siebie, dopiero jednak przekucie jego efektów w mit i symbole do których łatwo się odwołać sprawia, że staje się czymś trwałym w świadomości pracowników.

Kiedy Jerzy Waszyngton szukał miejsca na stacjonowanie swoich oddziałów podczas ostrej zimy 1777-1778, wybrał Valley Forge w Pensylwanii. Pomimo śmierci ponad 2,5 tys. osób, armia generała Waszyngtona zdołała przetrwać najtrudniejszy moment kampanii. Ci, którym udało się przetrwać wyszli z ciężkiej sytuacji z poczuciem, że teraz nic nie może ich zatrzymać w wojnie z Wielką Brytanią. Ich determinacja nigdy nie była wyższa a wspominanie zimy w Pensylwanii utwierdzało ich w swoim przekonaniu.

Dyskusja

Powiązane artykuły